Dlaczego NeuroGrafika działa? Nie dlatego, że jest magiczna
Czym jest NeuroGrafika i dlaczego sposób prowadzenia linii ma znaczenie? Poznaj moje doświadczenia, przebieg procesu i to, co może zmienić praca z NeuroGrafiką.

Spis treści+
- Nie musisz umieć rysować
- Czym właściwie jest NeuroGrafika?
- Linia, której Twój mózg się nie spodziewa
- Co dzieje się wtedy w głowie?
- Dlaczego zwykłe kolorowanie to nie to samo?
- Co dzieje się na warsztacie?
- Kiedy wiadomo, że coś się zmienia?
- „Nie wiem dlaczego, ale jest mi lżej”
- Co właściwie może się zmienić?
- Czy jeden rysunek wystarczy?
- Czy NeuroGrafika działa na każdego?
- A co z terapią?
- Czy naprawdę mogą wydarzyć się takie rzeczy?
- Dlaczego zostałam przy NeuroGrafice?
Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z NeuroGrafiką, wcale nie pomyślałam: „O, to jest coś dla mnie”.
Wręcz przeciwnie.
Wróciłam z drugiego warsztatu i nadal właściwie nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć. Rysowanie trwało długo, wymagało skupienia, a ja przecież nigdy nie uważałam się za osobę, która potrafi rysować. Zawsze byłam raczej od liczb, tabel, logiki, konkretnych działań.
No więc jak niby kilka kresek na kartce miało mi pomóc zmienić coś w moim życiu?
Miałam jednak jeden temat, który ciągnął się za mną od wielu lat. Próbowałam go rozwiązać na różne sposoby. Ludzkie, prawne i wszystkie inne, które przychodziły mi do głowy. Nic nie przynosiło rezultatu.
W końcu się poddałam.
Nie w takim sensie, że przestało mi zależeć. Po prostu uznałam, że prawdopodobnie tak już będzie. Ten temat zostanie gdzieś w moim życiu, a ja będę musiała nauczyć się z nim żyć.
I wtedy zrobiłam rysunek NeuroGrafiki.
Nie z intencją: „teraz to rozwiążę”.
Byłam już przekonana, że tego się nie da rozwiązać.
Chciałam tylko uwolnić się od ciężaru tego tematu. Przestać o nim myśleć. Nie pozwalać mu ciągle zabierać mi energii. Chciałam móc żyć dalej, nawet jeśli sama sprawa pozostanie nierozwiązana.
Dwa dni później dostałam wiadomość.
Taką, której absolutnie się nie spodziewałam.
Dostałam zgodę na rozwiązanie tej sprawy.
Po prostu. Po wielu latach prób, po miesiącach, kiedy w ogóle już tego tematu nie ruszałam.
Dzisiaj jestem na ostatnim etapie jego rozwiązywania.
I wtedy pierwszy raz pomyślałam:
Kurczę. To działa.
To właśnie ten moment sprawił, że zaczęłam naprawdę interesować się NeuroGrafiką. Chciałam wiedzieć, czym właściwie jest ta metoda i dlaczego sposób prowadzenia kilku linii po kartce może uruchamiać tak głęboki proces.
I im więcej poznawałam, tym bardziej przekonywałam się, że nie chodzi tutaj o samo rysowanie.
Nie musisz umieć rysować
To była dla mnie jedna z największych niespodzianek.
Ja naprawdę nie lubię rysować.
Nie mam talentu plastycznego. Przez lata uważałam nawet, że to jedna z tych rzeczy, które po prostu mnie definiują: nie mam zdolności muzycznych, nie mam plastycznych, za to świetnie czuję się w liczbach, tabelkach i logice.
Dlatego na początku NeuroGrafika wydawała mi się trochę absurdalnym pomysłem.
A potem okazało się, że talent plastyczny nie ma tutaj praktycznie żadnego znaczenia.
Naprawdę wystarczy, że potrafisz trzymać marker.
Nie musisz wiedzieć, jak narysować człowieka, psa czy piękny krajobraz. Nie musisz umieć dobierać kolorów. Nie musisz mieć poczucia estetyki.
Możesz skończyć ASP.
Możesz być osobą, która ostatni raz rysowała w podstawówce.
Dla samego procesu NeuroGrafiki nie ma to większego znaczenia.
Każdy rysuje trochę inaczej. Nawet osoby, które pracują tą samą metodą i wykonują ten sam algorytm, stworzą zupełnie inne prace.
I to jest w tym piękne.
Czym właściwie jest NeuroGrafika?
Najprościej mówiąc, NeuroGrafika to metoda pracy nad sobą wykorzystująca rysunek i określone algorytmy.
Nie chodzi jednak o to, żeby stworzyć ładny obrazek.
Przychodzisz z konkretnym tematem. Czymś, co jest dla Ciebie ważne. Czymś, z czym jest Ci trudno.
Może to być relacja.
Pieniądze.
Praca.
Decyzja, której od dawna nie podejmujesz.
Lęk przed czymś, czego bardzo chcesz.
Granice.
Poczucie własnej wartości.
Zmiana, na którą jesteś gotowa, ale ciągle coś Cię zatrzymuje.
I wtedy zaczyna się proces.
Jednym z jego najważniejszych elementów jest linia neurograficzna.
Linia, której Twój mózg się nie spodziewa
Linia neurograficzna ma określone zasady prowadzenia. Jest bioniczna, czyli przypomina formy, które znamy z natury.
Pomyśl o rzece widzianej z góry. O korzeniach drzewa. O naczyniach krwionośnych. O obrysie chmury.
Nie chodzi jednak o kopiowanie tych kształtów.
Najważniejsze jest to, że kiedy prowadzisz linię neurograficzną, nie pozwalasz jej biec dokładnie tak, jak podpowiada Ci pierwsza myśl.
Bo zauważ, co dzieje się, kiedy zaczynasz rysować.
Marker rusza.
I właściwie natychmiast Twój mózg już wie, dokąd chcesz nim pojechać.
Jeszcze zanim świadomie się nad tym zastanowisz, pojawia się przewidywanie kolejnego ruchu.
Tutaj właśnie zaczyna się interesująca część.
Zmieniasz kierunek.
Potem znowu.
I znowu.
Nie chodzi o robienie przypadkowych zawijasów. Każda zmiana ma swoje miejsce w procesie.
Z czasem coraz łatwiej zauważyć, jak bardzo nasz umysł lubi przewidywalność. Lubi wiedzieć, co będzie dalej. Lubi mieć kontrolę.
A Ty zaczynasz tę kontrolę delikatnie rozluźniać.
Właśnie dlatego linia neurograficzna jest tak ważnym elementem całej metody.
Co dzieje się wtedy w głowie?
Nasz mózg przez większość dnia działa bardzo intensywnie. Analizuje, przewiduje, porównuje, przypomina sobie poprzednie sytuacje i próbuje przewidzieć kolejne.
W NeuroGrafice dostajemy zadanie, które wymaga od nas zupełnie innego rodzaju uwagi.
Prowadzimy linię.
Obserwujemy ją.
Rejestrujemy własne reakcje.
Zmieniamy jej kierunek.
Zaokrąglamy przecięcia.
Pracujemy z kolorem.
I cały czas jesteśmy bardzo blisko tego, co dzieje się w nas.
To wykorzystuje między innymi wiedzę o neuroplastyczności, czyli zdolności mózgu do tworzenia i wzmacniania nowych połączeń oraz zmieniania utrwalonych sposobów działania.
W metodzie NeuroGrafiki dużą wagę przykłada się również do stanu głębokiego skupienia i wyciszenia, często opisywanego w kontekście fal theta. W takim stanie łatwiej pracować z tym, co zwykle robimy automatycznie: ze schematami, przekonaniami i sposobem reagowania.
I właśnie tutaj dla mnie zaczyna się prawdziwa wartość tej metody.
Nie w tym, że powstaje ładny rysunek.
Tylko w tym, co dzieje się z człowiekiem podczas jego tworzenia.
Dlaczego zwykłe kolorowanie to nie to samo?
Kolorowanie może być świetnym sposobem na relaks.
Rysowanie również.
Mandale, malowanie intuicyjne, kolorowanki czy inne formy twórczej pracy mogą dawać dużo przyjemności i pomagać się wyciszyć.
NeuroGrafika ma jednak coś więcej.
Ma określone algorytmy i zasady prowadzenia procesu.
Nie zaczynamy od tego, że bierzemy kartkę i zastanawiamy się, co ładnego na niej narysować.
Najpierw pracujemy z tematem. Potem pojawia się linia, następnie zaokrąglanie przecięć, praca z formą, kolorami i kolejne elementy konkretnego algorytmu.
Każdy z tych etapów ma swoje znaczenie.
I właśnie dlatego nie traktuję NeuroGrafiki jako kolorowanki dla dorosłych.
To jest celowana praca z konkretnym tematem.
Co dzieje się na warsztacie?
Kiedy przychodzisz na mój warsztat, nie dostajesz po prostu kartki i markera z poleceniem: „No to rysuj”.
Najpierw chcę, żebyś wiedziała, co robisz.
Opowiadam o tym, jak działa człowiek i jego mózg. Tłumaczę, czym jest NeuroGrafika, skąd się wywodzi, kto stworzył tę metodę i dlaczego została zbudowana właśnie w taki sposób.
Potem pokazuję Ci pracę z linią.
Ćwiczymy ją.
Pokazuję zaokrąglanie.
Dopiero kiedy czujesz się z tym pewniej, przechodzimy do właściwego procesu.
Zwykle w ciągu pierwszych 20–30 minut masz już wszystko, czego potrzebujesz, żeby zacząć własną pracę.
A potem możesz naprawdę zostać ze sobą.
Bez konieczności zastanawiania się, czy dobrze rysujesz.
Kiedy wiadomo, że coś się zmienia?
To jest bardzo różne.
Czasami coś puszcza niemal od razu.
Czasami dopiero pod koniec rysowania.
A czasami wychodzisz z warsztatu i masz wrażenie, że właściwie nic wielkiego się nie wydarzyło.
Możesz być nawet zirytowana.
„Po co ja narysowałam tyle tych linii?”
„Teraz mam jeszcze tyle zaokrąglania…”
Bywa też wzruszenie. Wdzięczność. Duże skupienie. Czasami złość.
I właśnie dlatego nie oceniam procesu wyłącznie po tym, jak ktoś czuje się w ostatniej minucie warsztatu.
Zmiana może się osadzać później.
Następnego dnia.
Po kilku dniach.
Czasami dopiero wtedy ktoś do mnie pisze:
„Wiesz co? Jakoś mi lżej.”
„Nie wiem dlaczego, ale jest mi lżej”
To zdanie słyszę naprawdę często.
I bardzo je lubię.
Bo nie zawsze musimy wszystko wiedzieć.
Nie każdą reakcję jesteśmy w stanie logicznie wyjaśnić. Czasami znamy historię danego lęku czy problemu. Czasami nie mamy pojęcia, skąd coś się w nas wzięło.
Możemy znać całą historię swojej rodziny, przeanalizować sytuację na wszystkie możliwe sposoby, a mimo to nadal nie rozumieć, dlaczego konkretna rzecz uruchamia w nas tak silną reakcję.
W pracy z NeuroGrafiką nie zawsze potrzebujemy tej odpowiedzi.
Możemy pracować z tematem, nawet jeśli nie potrafimy go całego nazwać.
I czasami właśnie dlatego po skończonym rysunku ktoś mówi:
„Nie wiem, co się stało. Ale naprawdę jest mi lżej.”
Co właściwie może się zmienić?
Nie ma jednej odpowiedzi.
Bo każdy przychodzi z czymś innym.
Jedna osoba chce przestać tak mocno stresować się w konkretnej sytuacji. Ktoś inny pracuje nad relacją. Jeszcze ktoś od dawna wie, że chce założyć firmę, ale ciągle nie może zrobić pierwszego kroku.
Czasami zmiana jest bardzo subtelna.
Nagle jest więcej spokoju.
Łatwiej postawić granicę.
Rozmowa z partnerem nie wywołuje już takiego napięcia.
Dziecko nie doprowadza Cię do szału przy każdej podobnej sytuacji.
A czasami pojawia się konkretne działanie.
Ktoś zakłada firmę.
Ktoś odchodzi z pracy.
Ktoś podejmuje decyzję.
Ktoś zaczyna odkładać pieniądze.
Ktoś w końcu robi badanie, które odkładał miesiącami.
Ktoś zaczyna dbać o siebie.
Neurografika nie wykonuje tych rzeczy za nas.
Ale może pomóc zmienić to, co wcześniej utrudniało nam ich wykonanie.
I właśnie dlatego zawsze pracujemy z konkretnym tematem.
Czy jeden rysunek wystarczy?
Czasami tak.
Ja jestem tego przykładem.
Były też jednak tematy, nad którymi pracowałam wieloma rysunkami. Dziesięć, piętnaście prac z różnymi algorytmami.
Zmiana mogła zaczynać się już po pierwszej pracy, ale żeby temat rzeczywiście poukładał się w moim życiu tak, jak chciałam, potrzebowałam kolejnych.
To zależy od człowieka, tematu, momentu życia i tego, z czym przychodzimy.
Dlatego nie obiecuję nikomu: „Zrobisz jeden rysunek i problem zniknie”.
Mogę natomiast powiedzieć coś innego.
Warto sprawdzić, co wydarzy się, kiedy naprawdę usiądziesz z tym tematem i dasz sobie przestrzeń na pracę.
Czy NeuroGrafika działa na każdego?
W moim doświadczeniu tak.
Każdy, kto jest w stanie trzymać marker i wykonać rysunek, może pracować tą metodą.
Oczywiście każdy człowiek jest inny. Mamy różne momenty w życiu, różne zasoby, różną gotowość i różne tematy.
Ale nie trzeba mieć talentu plastycznego.
Naprawdę wystarczy marker.
I otwartość na to, żeby przez chwilę nie próbować wszystkiego kontrolować.
A co z terapią?
Neurografika jest metodą rozwojową. Może być bardzo dobrym uzupełnieniem terapii i wiele osób korzysta z niej właśnie w taki sposób.
Nie traktuję jej jako zamiennika terapii w każdej sytuacji.
Jeżeli ktoś jest w głębokim kryzysie, doświadcza poważnej traumy, nie ma zasobów do samodzielnej pracy albo zmaga się z uzależnieniem od substancji psychoaktywnych, potrzebuje odpowiedniej profesjonalnej pomocy.
Ale bardzo wiele tematów, z którymi przychodzimy do życia codziennego, nie musi od razu oznaczać terapii.
Czasami potrzebujemy po prostu zatrzymać się i uczciwie popracować nad czymś, co od dawna nas blokuje.
I właśnie w takich miejscach NeuroGrafika może być niezwykle pomocna.
Czy naprawdę mogą wydarzyć się takie rzeczy?
Takie pytania dostaję.
I mam na nie całkiem prostą odpowiedź: zdarzają się rzeczy, których sama się nie spodziewałam.
Po warsztatach ludzie wracają z historiami, których nie da się zaplanować.
Pamiętam osobę, która pracowała z tematem swojej firmy i bardzo potrzebowała zwiększenia przychodów. W trakcie procesu wyznaczyła sobie konkretny cel i trzy miesiące na jego osiągnięcie.
Cel pojawił się wcześniej.
Po dwóch miesiącach.
Były też historie dotyczące relacji. Ktoś przychodził z poczuciem, że relacja jest na granicy rozpadu. I ważne jest tutaj jedno: w NeuroGrafice nie pracujemy nad tym, żeby zmienić drugiego człowieka.
Pracujemy nad sobą.
Nad tym, co ja wnoszę do relacji. Co czuję. Jak reaguję. Na co jestem gotowa. Gdzie stawiam granice.
I czasami, kiedy jedna osoba zaczyna funkcjonować inaczej, druga również zaczyna reagować inaczej.
Znam historie, które skończyły się odbudowaniem bliskości.
Znam też takie, w których największą zmianą było to, że ktoś wreszcie poczuł, że może powiedzieć „nie”.
I właśnie dlatego nie lubię mówić o NeuroGrafice jak o magicznym sposobie na życie.
Bo dla mnie jej największa siła jest gdzie indziej.
Daje nam możliwość zobaczenia siebie z trochę innej perspektywy i wykonania pracy, której czasami nie potrafimy zrobić samym myśleniem.
Dlaczego zostałam przy NeuroGrafice?
Mogłam zrobić jeden warsztat, powiedzieć „ciekawe” i wrócić do coachingu.
Nie zrobiłam tego.
Bo wydarzyło się coś, czego się nie spodziewałam.
Temat, który uważałam za niemożliwy do rozwiązania, nagle zaczął się rozwiązywać.
Zaczęłam więc sprawdzać, co właściwie stoi za tą metodą.
I im więcej poznawałam, tym bardziej widziałam, że jest w niej ogromna liczba możliwości pracy.
Różne algorytmy.
Różne tematy.
Różne sposoby prowadzenia procesu.
I przede wszystkim coś, co bardzo mocno ze mną rezonuje: prostota.
Nie musisz być psychologiem.
Nie musisz być artystą.
Nie musisz mieć specjalnego talentu.
Nie musisz nawet szczególnie lubić rysować.
Potrzebujesz kartki, markera, konkretnego procesu i gotowości, żeby przez chwilę naprawdę pobyć ze sobą.
I właśnie dlatego zostałam.
Bo chcę pokazywać ludziom coś, co sama chciałabym wiedzieć na początku:
Ty też możesz to zrobić.
Nie musisz umieć rysować.
Nie musisz wiedzieć wszystkiego.
Nie musisz od razu rozumieć, co się dzieje.
Weź marker.
I sprawdź.
Przeczytaj również
Powiązane artykuły

Poznaj NeuroGrafikę
Co to jest neurografika? Metoda rysunku, która zmienia sposób myślenia
11 min

Poznaj NeuroGrafikę
Neurografia a neurografika – czym się różnią? Wyjaśniamy pojęcia
7 min

NeuroProces dla konkretnych wyzwań
Lęk w chorobie onkologicznej – dlaczego pojawia się po diagnozie, podczas leczenia i po zakończeniu terapii?
14 min

Chcę lepiej zrozumieć siebie
Wewnętrzne dziecko – czym jest, jak wpływa na nasze dorosłe życie i jak odzyskać kontakt ze sobą?
12 min
Newsletter
Zostań w kontakcie
Raz w miesiącu wysyłam krótki list: inspiracje, nowe artykuły i informacje o warsztatach.
Sprawdź najbliższe warsztaty
Praca na żywo z NeuroGrafiką
Warsztaty to najgłębsza forma pracy z metodą – w bezpiecznej grupie, z pełnym prowadzeniem.
Zobacz terminy warsztatów